Wpadłam na ryzykowny pomysł.
Aby dołączyć.. Do Watahy. Tam będzie wszystko lepiej, a moje życie nabierze kolorów.
To chyba nie takie trudne... W końcu im więcej wilków, tym korzystniej dla Watahy...- pomyślałam.
Od razu zaczęłam poszukiwania.
***
Szłam przez wiele lasów, przez wiele dni i nocy, bez przerwy wyjąc i nasłuchując odpowiedzi innych.
Niestety, na nic moje nawoływania innych wilków. Zobaczyłam ptaki przelatujące nad moim wygłodniałym pyskiem, rzuciłam się na jednego z nich i nie mogłam w to uwierzyć.. Pierwszy raz od tylu tygodni poczułam smak krwi.
Za nim jednak zadałam ostateczny cios, ptak wyszeptał coś do mnie..
- Dlaczego...
- Co dlaczego? Ja drapieżnik, ty ofiara, co w tym dziwnego?
- Wszystko... Ty nie jesteś tą samą wilczycą, co kiedyś..
Puściłam zdobycz, byłam niemało zdziwiona, a kto by nie był? Jestem ciekawa, co powie, i tylko dla tego jeszcze żyje.
- Ty mnie śledzisz?!
- ... Byłaś inna, zmieniłaś się, a jeżeli puścisz mnie wolno, już nigdy nie będzie Ci doskwierać głód, ani nie będziesz musiała się martwić o śmierć, założysz Watahę i rodzinę, to szczęście będzie trwać, dopóki nie zginę.
- Ha ha, bardzo śmieszne... - powiedziałam z ironią, poczym zostawiłam tego dziwaka w spokoju i odeszłam.
<C.D.N>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz