czwartek, 8 stycznia 2015

od Fell "Założenie Watahy cz. 1"

  Po opuszczeniu rodziny, postanowiłam wyruszyć tam, gdzie mnie łapy poniosą. Spotykałam wiele zwierząt, nadających się do spożycia, ale nic z tego. Nie potrafiłam jeszcze doskonale polować. Nic nie potrafiłam. Byłam nieudacznikiem, który był skrajnie wychudzony, głodny i na skraju wytrzymania. Czasem, walczyłam nawet z innym wilkiem o mały kąsek myszy, czy też szczura. Wszystko było dla mnie zbyt trudne...
Wpadłam na ryzykowny pomysł.
Aby dołączyć.. Do Watahy. Tam będzie wszystko lepiej, a moje życie nabierze kolorów.
 To chyba nie takie trudne... W końcu im więcej wilków, tym korzystniej dla Watahy...- pomyślałam.
Od razu zaczęłam poszukiwania.
***
Szłam przez wiele lasów, przez wiele dni i nocy, bez przerwy wyjąc i nasłuchując odpowiedzi innych. 
Niestety, na nic moje nawoływania innych wilków. Zobaczyłam ptaki przelatujące nad moim wygłodniałym pyskiem, rzuciłam się na jednego z nich i nie mogłam w to uwierzyć.. Pierwszy raz od tylu tygodni poczułam smak krwi.

http://fc06.deviantart.net/fs70/f/2011/325/3/1/soar___page_2_by_plaguedog-d4gvy3c.jpg
 Za nim jednak zadałam ostateczny cios, ptak wyszeptał coś do mnie..
- Dlaczego...
- Co dlaczego? Ja drapieżnik, ty ofiara, co w tym dziwnego?
- Wszystko... Ty nie jesteś tą samą wilczycą, co kiedyś..
Puściłam zdobycz, byłam niemało zdziwiona, a kto by nie był? Jestem ciekawa, co powie, i tylko dla tego jeszcze żyje.
- Ty mnie śledzisz?!
- ... Byłaś inna, zmieniłaś się, a jeżeli puścisz mnie wolno, już nigdy nie będzie Ci doskwierać głód, ani nie będziesz musiała się martwić o śmierć, założysz Watahę i rodzinę, to szczęście będzie trwać, dopóki nie zginę.
- Ha ha, bardzo śmieszne... - powiedziałam z ironią, poczym zostawiłam tego dziwaka w spokoju i odeszłam.

<C.D.N>